Odkładanie na później jest problemem wielu z nas. Odwlekamy zadania trudne lub nieprzyjemne, wymagające czasu, wysiłku albo nowych umiejętności i wiedzy. Studenci piszą prace licencjackie i magisterskie w ostatnich dniach przed terminem (albo nawet po), menadżerowie długo podejmują trudne decyzje (np. kadrowe), nieszczęśliwi ludzie tkwią w nieudanych związkach, bo boją się podjąć radykalną decyzję o rozstaniu, a pracownicy korporacji odkładają na później kwestie zadbania o przyszłość, łudząc się, że etat jest bezpieczny. Przykłady można by mnożyć, ale nawet te cztery pokazują już, że odwlekanie może mieć dwa oblicza.

Pierwszym typem prokrastynacji (tak też można nazwać odkładanie na później) jest sytuacja, gdy istnieje jakiś termin. Pracę licencjacką kiedyś trzeba złożyć, a pracownikowi przedłużyć umowę lub nie. I choć przez wiele miesięcy, tygodni lub dni nie podejmujemy żadnych działań, szukając wymówek lub poświęcając czas na rzeczy milsze i łatwiejsze, to moment zakasania rękawów albo decyzji w końcu nadchodzi.

Zdjęcie z konferencji ted.com. Tematem wykładu jest odkładanie na później

W swoim bardzo popularnym wystąpieniu Tim Urban mówi, że osoby odkładające na później mają w mózgu trzy postacie. Pierwszą jest Racjonalny Decydent – to ten, który wie, że trzeba coś zrobić, że trudne działanie będzie miało dobre skutki, że właśnie teraz jest doskonały czas, by wziąć się do pracy. Drugą postacią jest Małpa Natychmiastowej Gratyfikacji – to z kolei taki gagatek, który interesuje się tylko chwilą obecną, nie wie nic o przeszłości ani przyszłości, lubi rzeczy łatwe i przyjemne. Nie jest wymarzonym kapitanem życia, ale z chęcią przejmuje ster i robi zamieszanie. No i zamiast pisać pracę, wykonać nieprzyjemny telefon, przeczytać trudny artykuł, człowiek wędruje do lodówki, robi kolejną kawę, włącza odcinek serialu… A czas leci! I w momencie, gdy już mamy pozamiatane, praca leży, a termin realizacji zadania jest niepokojąco bliski, w mózgu uaktywnia się postać trzecia – Potwór Paniki. To nasz Anioł Stróż, chroniący nas przed zawaleniem zlecenia, upokorzeniem czy innymi przykrymi konsekwencjami. Tylko jego boi się Małpa i tylko on dodaje Decydentowi sił, by wrócić do steru. I ten system za każdym razem się sprawdza!

Problem polega na tym, że nie każde działanie ma termin. I tu dochodzimy do drugiego typu prokrastynacji, którą na początku tekstu reprezentowali nieszczęśliwi ludzie i korpoludki. Brak terminu realizacji powoduje, że nie budzi się Potwór Paniki i Małpa szaleje w najlepsze. Dużo trudniej jest wtedy z powrotem stanąć za sterem własnego życia. A przykre efekty odwlekania, które nie mają końca, są źródłem żalu za tym, co mogłoby być, i braku szczęścia.

Zastanów się, czy zdarza Ci się odkładanie na później swoich marzeń, spotkań rodzinnych, zadbania o kondycję. Może planujesz jakieś ciekawe szkolenie, ale wydaje Ci się, że nie masz na nie czasu? Może chcesz wyjechać na weekend lub urlop tylko we dwoje, ale nie masz pomysłu, jak zaopiekować dzieci? A może widzisz potrzebę podjęcia dodatkowej pracy lub zmiany obecnego zajęcia na lepsze, ale nie możesz się zabrać za aktualizację CV i odświeżenie profilu na Linkedin? Wiem, nie jest łatwo. Trzeba się zmobilizować, podjąć wysiłek, czasami przełamać i może wyjść z osławionego pudełka komfortu, ale warto. Naprawdę warto.

A jeśli szukasz sposobów na motywację i samodyscyplinę, zapraszam do regularnych odwiedzin. Na pewno już wkrótce znajdziesz tutaj dla siebie jakąś podpowiedź lub gotową do zastosowania metodę.