Zacznijmy od definicji. Według słownika języka polskiego nawyk to „nabyta skłonność do sprawniejszego, bardziej mechanicznego wykonywania jakiejś czynności”. Od razu rzucają się w oczy dwie rzeczy:
1. Nawyki nie są czymś, z czym się rodzimy. My je nabywamy. Możesz pomachać na pożegnanie wymówkom typu „ja już tam mam” i „nic na to nie poradzę”.
2. Nawyki pomagają mózgowi oszczędzać energię, bo pewne czynności wykonujemy mechanicznie i nie musimy się na nich koncentrować.

Automatyzacja niektórych działań ma dla nas dobre i złe skutki. Gdy nawyk jest dobry, wspierający i poprawia jakość życia lub to życie ułatwia, to można się tylko cieszyć, że czynność nie wymaga od nas wysiłku. Ale niestety miewamy też takie nawyki, które nam szkodzą. I tu dobra wiadomość – możemy nad nimi pracować.

Człowiek idący ścieżką - ilustracja tego, jak wykształcamy w mózgu nowy nawyk

Świetną metaforą nastawionej na energooszczędność pracy mózgu jest ścieżka w trawie. Powstaje ona poprzez wielokrotnie przejście w poprzek trawnika dlatego, że jest najkrótszą lub najłatwiejszą drogą do celu. Jeśli zatem będziemy powtarzać jakieś zachowanie, w mózgu także utworzy się ścieżka i on także będzie nią podążał. I kolejną dobrą wiadomością jest to, że nigdy nie tracimy szansy na wydeptanie kolejnych dróg, a więc na kształtowanie nowych nawyków.

Oczywiście proces budowy wymaga początkowo czasu i energii. Żeby osiągnąć sukces, warto więc poznać mechanizm nawyku. Składa się on z trzech elementów: wyzwalacza (bodźca), zachowania (reakcji) i nagrody. Wyzwalaczem może być miejsce, stan emocjonalny, osoba czy inne działanie. Trzy przykłady:
✅ Spacer obok cukierni, w której sprzedają najlepszy sernik – zakup sernika – poczucie błogostanu (ach, ten cukier!)
✅ Początek meczu ulubionej drużyny – wyciągnięcie z lodówki oszronionej szklanki i butelki piwa – poczucie odprężenia
✅ Zmęczenie i chęć spędzenia wieczoru z dobrym filmem – nalanie sobie kieliszka wina i wyciągnięcie chrupaczków – relaks, odpoczynek, oderwanie się od codziennych problemów

Znasz to? A może masz podobnie?

Cała praca nad nawykiem polega zwykle na tym, by wyeliminować wyzwalacz albo zmienić zachowanie, nie zmieniając jednocześnie nagrody lub zastępując ją inną, równie przyjemną lub równie korzystną.
✅ Masz problem z sernikiem? Zmień trasę spaceru. Serio, to działa!
✅ Chcesz ograniczyć spożycie piwa, wina lub chrupaczków, nie rezygnując z oglądania meczu lub filmu? Przygotuj zawczasu trochę surowych marchewek, prosty dip, zdrowy koktajl i butelkę wody.
✅ A poczucie odprężenia i relaks zapewni także coś/ktoś, co/kto zajmuje ręce (np. robótka ręczna czy przytulona i głaskana po włosach bliska osoba), dzięki czemu nie sięgniesz ani po alkohol, ani tym bardziej po chrupaczki. Sprawdzone!

Na koniec jeszcze dwie podpowiedzi.

Aby było łatwiej, nowe nawyki można powiązać z tymi, które już mamy wykształcone. Na przykład, gdy miałam kłopot z wychodzeniem na trening, a jeszcze pracowałam w biurze, wymyśliłam sobie, że w momencie zmiany ubioru z wyjściowego na domowy, wskoczę w ciuchy do biegania i od razu wyjdę do parku. Nawyk przebierania się, wykształcony dzięki ciężkiej pracy moich rodziców, powiązał się z nawykiem biegania. A gdy chciałam nauczyć się picia wody, za każdym razem, gdy szłam do kuchni lub przechodziłam obok, przynosiłam sobie kolejną szklankę napoju i pilnowałam, by była pusta przed kolejnym wstaniem od biurka. To naprawdę działa!

Inną mobilizację, tym razem do pozbywania się złych nawyków, zapewnia… karny przelew. Tak, tak! Możesz ustalić sobie kwotę na tyle niską, by nie zbankrutować, ale jednak odczuwalną, i w przypadku potknięcia przelać środki np. na najbardziej nielubianą partię polityczną. Wyobrażasz sobie zasilić konto najgorszych w Twoim mniemaniu polityków własnymi pieniędzmi? To naprawdę boli! Zaryzykujesz?

Do tego tematu z pewnością będziemy jeszcze wracać, a już w kolejnym wpisie polecam Ci genialną książkę, która przedstawia fascynującą metodę pracy nad nawykami. Zapraszam do lektury!